Jak przejść przez okres okołomenopauzalny z czułością dla siebie?

pierwsze kroki na drodze zmiany menopauzalnej

10/25/20255 min read

woman in blue red and white floral dress standing on rocky shore during daytime
woman in blue red and white floral dress standing on rocky shore during daytime

To pewne, że coś się zmienia. Energia ucieka przez palce, sen nie daje już takiego odpoczynku jak kiedyś, a cierpliwość kończy się zaskakująco szybko, czasem jeszcze przed poranną kawą. Może pojawiła się mgła mózgowa, dziwny niepokój albo uczucie, że biegniesz w maratonie, który nigdy się nie kończy. A do tego ciało- zaczyna wysyłać sygnały, których wcześniej nie było: uderzenia gorąca, bóle, zmęczenie.

Witaj w czasie okołomenopauzalnym.

Wiem, że to słowo może budzić lęk. Nasza kultura często przedstawia ten okres jako koniec, stratę, coś, co trzeba „przetrwać”, koncentrując się na zmianach hormonalnych, fizycznych, przemianie wyglądu.

A co, jeśli powiem Ci, że to może być najważniejsze zaproszenie, jakie dostałaś od życia?

Zaproszenie do wielkiej transformacji, do "drugiej wiosny". Ale żeby tam dojść, nie możemy używać starych map. Nie możemy traktować tego czasu jak kolejnego projektu do „zrobienia”.

Maxi pauza, mikro pauza, midi pauza... m-pauza.

Nazwałam ten czas m-pauzą, gdyż każda z nas przechodzi go w swoisty sposób., by ostatecznie spotkać się z nową ja. Potrzebujemy na nią tyle czasu, o ile prosi Cię ciało, umysł i emocje. By uporządkować, przetransformować, przeprogramować...poddać się przejściu. Tak, jesteśmy wtedy kobietami po przejściach...I jest to aktywna pauza, której warto poświęcić uwagę i czas.

Zanim rzucisz się w wir badań, suplementów i planów naprawczych, zapraszam Cię do zatrzymania. Na chwilę. Do wsłuchania się w to, co Twoje ciało próbuje Ci powiedzieć.

Od lat jesteśmy trenowane, by ignorować jego szepty. Teraz, gdy zaczyna mówić głośniej, a czasem krzyczeć – mamy szansę w końcu nawiązać z nim dialog. To czysta psychosomatyka i mądrość teorii poliwagalnej w praktyce.

Mgła mózgowa to nie Twoja „głupota” – to sygnał przeciążonego systemu nerwowego. oraz przeprogramowania mózgu. Uderzenia gorąca to nie wróg – to alarm, że coś wymaga regulacji. A emocje? Ten nagły smutek, irytacja, lęk? To nie „histeria hormonalna”. To Twoi wewnętrzni strażnicy, którzy pokazują, że Twoje potrzeby (odpoczynku, bezpieczeństwa, bycia widzianą) były zbyt długo spychane na bok.

Zadaj sobie pytanie, z całą życzliwością, na jaką Cię stać:

Co czuję w swoim ciele teraz? Jakie historie opowiadam sobie o tym czasie? Czy to „koniec”, czy może szansa na „wolność”?

Robienie miejsca na nowe czyli czułe pożegnania

Często największą rewolucją w tym okresie nie jest dodawanie nowych zadań, ale świadome pożegnanie tego, co już Ci nie służy. Wyobraź sobie, że robisz w swoim życiu generalne porządki, ale z miłością, a nie z krytyką.

Co możesz pożegnać?

Może spróbujesz porzucić mit „Zosi Samosi” i „Superwoman”. Ten kostium stał się za ciasny. Twoja energia jest teraz cennym, limitowanym zasobem. Porzucenie myślenia, że odpoczynek to lenistwo, to pierwszy krok do odzyskania sił. Odpoczynek to nie nagroda, to warunek konieczny do życia, zwłaszcza dla wrażliwego układu nerwowego.

Pożegnajmy też ignorowanie zmęczenia. Koniec z wykonywaniem kolejnych zadań na rezerwie. Koniec z nadużywaniem siebie. Zastąpmy „jeszcze tylko jedno” świadomym: „wystarczy na dziś”. Zamiast kolejnej kawy, która podkręca i tak już rozchwiany kortyzol, zatrzymajmy się na pięć minut świadomego oddechu. Zobacz, co się stanie, z ciekawością. Pobądź z tą refleksją dłużej, by zapisało się nowe odczucie w ciele, osadziło w układzie nerwowym.

To także czas, by przyjrzeć się temu, co kładziemy na talerz. Nadmiar cukru czy żywności przetworzonej działa teraz na nas jak dolewanie oliwy do ognia stanów zapalnych. Nie chodzi o restrykcyjną dietę (to przemoc!), ale o zastąpienie tego, co wyczerpuje, tym, co karmi. Więcej wody, więcej dobrej jakości białka, więcej warzyw. Twoje ciało Ci podziękuje. I przełóż to nastawienie na odżywianie również na system nerwowy, mentalny. Dokarmiaj się, nie głoduj...Przyglądaj się potrzebom, emocjom. Zrób wgląd w Twój system wartości. Może tu trzeba cos dołożyć, coś odjąć?

Pierwsze kroki ku sobie, nie- przeciwko sobie.

Gdy już zrobisz przestrzeń, gdy zaczniesz słuchać, czas na konkretne, wspierające działania. Ale pamiętaj- robimy to z pozycji troski, a nie walki.

1. Radykalna życzliwość dla Siebie- Self-Compassion

Jeśli miałabym Ci wskazać jedną, jedyną rzecz, od której warto zacząć, to właśnie jest samożyczliowść. Będziesz mieć gorsze dni. Będziesz zmęczona. Twoje ciało może się zmienić. To wszystko jest częścią procesu. Zamiast się krytykować, spróbuj położyć rękę na sercu i powiedzieć sobie:

„Wiem, że ci teraz trudno. Jestem przy tobie. Będę Cię wspierać"

To fundament terapii akceptacji i zaangażowania (ACT)- akceptujemy to, co trudne, by móc działać w zgodzie ze swoimi wartościami.

Opiszę te kwestie w innym artykule, gdyż zasługują na rozwinięcie.

2. Mądre wsparcie z zewnątrz (Specjaliści)

Nie musisz przechodzić przez to sama i nie musisz diagnozować się w Internecie. Zapraszam jednak do korzystania ze wspierającej aplikacji, by z wynikami udać się do lekarza - Dziennik Objawów Okołomenopauzalnych - m-pauza.pl. Podziel się z przyjaciółkami , ale nie udzielajcie sobie rad rodem z czeluści internetowych, z pominięciem indywidualnych konsultacji specjalistycznych. Każda z nas jest inna.

Poszukaj dobrego, empatycznego ginekologa, który słucha. Porozmawiaj otwarcie o wszystkich objawach – fizycznych i psychicznych. Zapytaj o diagnostykę (poziom hormonów, ale też tarczyca, witamina D3, żelazo). Nie bój się pytać o nowoczesną hormonalną terapię zastępczą. Dla wielu kobiet, jeśli nie ma przeciwwskazań jest to ratunek dla snu, nastroju i ochrony kości. To nie porażka, to korzystanie ze zdobyczy nauki.

3. Sen- Twoje najważniejsze lekarstwo

Sen staje się Twoim absolutnym priorytetem. To w nocy mózg się oczyszcza, a układ nerwowy reguluje. Bez snu wszystko inne się sypie- nastrój, dieta, energia. Jeśli masz z nim problem (a to bardzo częste w perimenopauzie), uczyń jego poprawę misją numer jeden. Chłodna sypialnia, zero ekranów przed snem, praktyki mindfulness- szukaj tego, co zadziała dla Ciebie.

4. Ruch, który buduje, a nie wyczerpuje

Jeśli masz robić tylko jedną rzecz w kwestii ruchu- niech to będzie trening siłowy. Nie, nie po to, by się „ukarać” czy spalić kalorie. Spadający estrogen osłabia nasze kości (ryzyko osteoporozy) i spowalnia metabolizm. Trening z ciężarkami, gumami czy masą własnego ciała to najlepsze antidotum. To budowanie silnego rusztowania dla siebie na kolejne dekady. A do tego joga, pilates, spacery – wszystko, co sprawia, że czujesz się lepiej po, a nie gorzej. Korzystaj także z intuicyjnego tańca, metody Feldenkraisa, qigong...

Ten czas to nie jest problem do naprawienia. To faza życia. Jak gąsienica w kokonie – na zewnątrz nic się nie dzieje, a w środku trwa totalna przemiana. To trochę jak praca z gliną w arteterapii – z materiału, który wydaje się bezkształtny i trudny, możesz ulepić coś nowego, pięknego i autentycznie Twojego.

Jesteś w procesie. Bądź dla siebie dobra. Nie jesteś w tym sama.
Bądź łagodna i wyrozumiała dla siebie.
a group of people walking on a sidewalk
a group of people walking on a sidewalk